Smart cooking – gotuj szybko, sprytnie i zdrowo

Redakcja
Redakcja
9 maja 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Wiecznie zabiegani pomiędzy pracą, dodatkowymi zajęciami, opieką nad dziećmi a znalezieniem chwili na relaks i przyjemności, skarżymy się na brak czasu. Pośpiech sprawia, że jemy szybko narzekając na jakość dań, które przecież sami przygotowaliśmy czy ilość wyrzucanego co tydzień jedzenia, które osłabia nasz budżet i ekologiczne podejście do zakupów. Z naszymi poradami nauczysz się gotować w stylu smart, czyli szybko, sprytnie, zdrowo i – przede wszystkim – przyjemnie! Bakalland podpowiada, jak to zrobić.

Kuchnia zero waste

Planując większe zakupy postaraj się przejrzeć produkty, które masz już w swojej kuchni. Na ich podstawie zaplanuj jadłospis na cały tydzień. Dzięki temu będziesz miała jasność, jakich produktów brakuje Ci do wykonania potrawy. W trakcie tygodnia staraj się trzymać ustalonego wcześniej menu. Jeżeli jednak z jakichś przyczyn Twoje planu będą musiały się zmienić, staraj się przemycić produkt w  innej potrawie. Np. jeżeli planowałaś ugotowanie kremu z brokułów, ale okazuje się, że wrócisz później do domu i nie zdążysz go przygotować, wykorzystaj warzywo dodając różyczki do gulaszu lub ryby na parze.

Często elementy produktów, które uważamy za odpadki, w rzeczywistości nimi nie są – wystarczy odpowiednio je przyrządzić. Z łupin wyszorowanych wcześniej ziemniaków możesz przyrządzić pieczone chipsy, skrapiając je oliwą oraz oprószając solą, a następnie wstawiając do piekarnika. Jeżeli dobrze obierzesz korzeń brokułu, możesz go ugotować wraz z różyczkami – jest równie smaczny, a dzięki temu na Twoim talerzu znajdzie się większa porcja tego pysznego oraz zdrowego warzywa. Liście rzodkiewki również nie muszą lądować w koszu – dodając do nich orzechy pinii, parmezan, odrobinę oliwy i przyprawy, a następnie blendując, przygotujesz pyszne pesto, które będzie idealnie pasowało do makaronu. Korzystanie z resztek pobudza kreatywność!

Wbrew pozorom, sięganie po roślinne „odpady” może być źródłem wielu witamin i minerałów! Liście czy korzenie warzyw, które odruchowo odcinamy i wyrzucamy do kosza to produkty mogą smakować równie dobrze, jak samo warzywo. Aby dodatkowo wzbogacić danie z warzywnych resztek w wartości odżywcze, dodaj do niego podprażone na patelni pestki dyni czy słonecznika albo dowolne orzechy. Dorzucając do wytrawnego dania kilka dowolnych suszonych owoców, np. żurawinę lub Złote Owoce, nadasz mu niecodziennego smaku i aromatu. Przygotowując takie danie z pewnością zaskoczysz siebie i swoich bliskich.

Dwie potrawy na jednym ogniu

Przygotowując obiad spróbuj zrobić dwie rzeczy za jednym zamachem. Dla przykładu, gotując w wodzie fasolkę szparagową możesz umieścić na garnku koszyczek do gotowania na parze, a na nim oczyszczone kawałki warzyw, ryby lub mięsa. Para uciekająca z garnka nie ulotni się na darmo – przy okazji przygotujesz drugą część obiadu! Gotując na parze dodatkowo zachowasz cenne składniki odżywcze, które wygotowują się podczas klasycznej obróbki w dużej ilości wody. W taki sposób zaoszczędzisz jednocześnie czas i pieniądze, ponieważ wykorzystasz mniej gazu lub prądu. Spróbuj!

Dodawaj na zdrowie

Gotowe już danie możesz wzbogacić o dodatkowe cenne wartości odżywcze. Wystarczy, że posypiesz je bogatymi w składniki odżywcze bakaliami. Używając pestki dyni lub słonecznika dostarczysz sobie mocy fosforu, bardzo ważnego w procesie mineralizacji kości i zębów, dodatkowa łyżka sezamu zagwarantuje Ci dawkę magnezu, który zwalczy uczucie zmęczenia i znużenia, a garść orzechów np. włoskich podkręci Twój metabolizm energetyczny. Nadadzą one także daniu dodatkowej faktury, przez co będzie ono jeszcze ciekawsze i smaczniejsze. Sięgnij po te rekomendowane przez Instytut Żywności i Żywienia, np. od Bakalland, aby mieć pewność, że sięgasz po produkty wysokiej jakości.

Artykuł powstał we współpracy z bakalland.pl


„Wybaczam ci. Zamykam te drzwi”. List żony do kochanki męża

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 maja 2019
Fot. iStock/Orla
 

Właściwie nie wiem, dlaczego do ciebie piszę. Minęło kilka lat, ty pewnie nawet mnie nie pamiętasz, może podobnie jak mojego byłego męża. W końcu się wam nie ułożyło, każde poszło swoją drogą, ale to ciebie za to nienawidziłam i winiłam. Bo kto inny mógł być winny tragedii jaka wydarzyła się w moim życiu, jeżeli nie ty.

To ty odebrałaś mi męża, zniszczyłaś wszystko to, w co ja włożyłam swoją energię. Wkradłaś się jakimś podstępem w naszą codzienności i skradłaś ją nam kawałek po kawałku. Najpierw odebrałaś wspólne wieczory, później weekendy, noce, by w końcu zabrać wszystko. Nie chciałam słyszeć, że wina nie jest jednostronna, że warto spojrzeć szerzej, że to pomaga. W dupie miałam te mądrości. Siedziałam i wyłam, bałam się, straciłam poczucie bezpieczeństwa, pewność, plany na przyszłość. Zostałam z ogromną stratą, której nie byłam w stanie w sobie pomieścić. A ty? Ty bawiłaś się w najlepsze z moim mężem. Kiedy ja cierpiałam, wy planowaliście wakacje, urządzenie sypialni, chodziliście na kolacje, do kina. Umawialiście się z naszymi wspólnymi znajomymi. Nawet nasze dzieci zabrałaś do zoo, podczas gdy ja każdego dnia walczyłam ze sobą, by zrobić im obiad.

Życzyła ci najgorzej na świecie. Nie mogłam na ciebie patrzeć, na tę twoją buzię roześmianą. Powtarzałam sobie, że drzemie w tobie coś złego, co w końcu mój mąż zobaczy. Tak się nie stawało, a ja byłam coraz bardziej rozżalona, choć nie traciłam nadziei, że on wróci. Tak, nawet o tym nie wiesz, czekałam na niego bardzo długo. Miałam nadzieję, że przejrzy na oczy, że zrozumie, że jestem lepsza od ciebie.

Kiedy nie wracała, nauczyłam się żyć bez niego, a z czasem także i bez ciebie. Rozwód, podział majątku, opieka nad dziećmi. Poszło gładko, bo on nie chciał mnie bardziej krzywdzić. Za to dziś jestem mu wdzięczna.

Kiedyś natrafiłam na artykuł o związkach, a raczej o ich rozpadzie. Ktoś punkt po punkcie wyliczał, co staje się powodem rozwodu. Nie było tam innej kobiety. Za to były rzeczy, których wcześniej nie dostrzegłam. Brak rozmów, wieczne oczekiwania, pretensje. Zobaczyłam moje małżeństwo przez pryzmat tych błędów – obopólnych, bo i ja i mój były mąż nie byliśmy w niczym lepsi, oboje przyłożyliśmy rękę do tego, co się stało.

Poszłam na terapię, chciałam to wszystko zrozumieć, ułożyć sobie w głowie. I tak dotarło do mnie, że twoje pojawienie się w naszym życiu nie było przypadkowe, było konsekwencją wielu składowych, do których także i ja, niestety, się przyłożyłam. Rozstaliście się, a ja nie poczułam radości czy ulgi. Myślałam wcześniej, że będę triumfować, jeśli wam nie wyjdzie. Nic takiego nie miało miejsca. A ty właściwie zniknęłaś zupełnie z mojego życia. Od dłuższego czasu nie interesował mnie wasz związek, ty, twoje życie. Zaczęłam żyć swoim, choć gdzieś drzazga w sercu została.

Minęło osiem lat. Dzieci właściwie za chwilę dorosłe. Ja mam dobre życie. Mój były mąż chyba też. Ciebie czasami widuję. Mijamy się samochodami, może raz na pół roku migniesz mi w jakieś galerii handlowej. Nie boję się już ciebie. Nie napawasz mnie lękiem, nie śni mi się, że odbierasz mi wszystko, jak to bywało kiedyś. Te koszmary były straszne, nawet skarpetki kazałaś mi ściągać ze stóp. Zostawiałaś mnie nagą w tych snach.

Nie wiem, czy masz męża, dzieci, jak wygląda dzisiaj twoje życie, ale, kiedy ostatnio obudziłam się w środku nocy, poczułam, że muszę tobie wybaczyć. Że czas to zrobić, by pójść dalej. Bardzo dużo czasu poświęciłam na pracę ze sobą, na zrozumienie swoich mechanizmów, dostrzeżenie fałszywych przekonań. Dało mi to siłę i pewność, że podążam dobrą dla siebie drogą. Wybaczenie, to ostatni punkt. Myślę, że wybaczyłam ci już dawno, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nazwanie swoich uczuć przyniosło mi ogromną ulgę. Wtedy w nocy wyszeptałam: „Wybaczam ci” i poczułam spokój. I wdzięczność za to uczucie.

Dlatego piszę, bo chcę, żebyś wiedziała, że nie mam do ciebie żalu, nie mam złości, zawiści, zazdrości. Jest wybaczenie, które jednocześnie staje się pożegnaniem z tym, co było, zamknięciem drzwi i otwarciem zupełnie nowych.

Życzę ci wszystkiego co najlepsze, mam nadzieję, że twoje życie będzie szczęśliwe.


Jak przyspieszyć opalanie?

Redakcja
Redakcja
9 maja 2019
Fot. iStock

Opalenizna kojarzy nam się z wakacjami, czasem wolnym, relaksem. Kiedy widzimy kogoś z muśniętą słońcem skórą, od razu wiemy, że ostatnie dni albo tygodnie poświęcił na odpoczynek. Słońce daje nam energię, poprawia nastrój, a opalenizna (oczywiście nie ta na smołę) dodaje uroku i sprawia, że nawet na siebie w lustrze patrzymy mniej krytycznie. Są tacy, którzy uwielbiają wylegiwać się na słońcu, ale też ci, którzy marzą o opaleniźnie szybkiej i bez bólu. Jak przyspieszyć opalanie? Jest kilka prostych sposobów.

Jak przyspieszyć opalanie?

Wybierz krem z niskim filtrem

Aby szybko uzyskać efektowną opaleniznę, powinniśmy zastosować balsam lub olej o niskim SPF, by się opalić, a jednocześnie mieć pewną ochronę przed silnymi promieniami słońca. Najlepiej wybrać SPF między 4 a 15 w zależności od siły opalenizny bazowej. Jeśli jesteś już nieco opalona, możesz wybrać niższy SPF. Jeśli to twoja pierwsza opalenizna zdecyduj się na SPF 15, by uniknąć poparzeń słonecznych.

Pamiętaj o balsamie do ust z SPF 15, by nie stały się suche i spierzchnięte.

Zastosuj naturalne oleje

Jeśli masz dobrą opaleniznę bazową, możesz zastosować naturalne oleje, które przyciągną słońce i zapewnią oliwkowy blask twojej skórze. Może to być:

  • oliwa z oliwek
  • olej kokosowy
  • olej z orzechów laskowych
  • olej z awokado
  • olej z kiełków pszenicy
  • olej słonecznikowy
  • olej sezamowy

Często zmieniaj pozycję

Podobnie jak kurczaka na rożnie (cóż, takie porównanie przyszło mi do głowy), tak i my często musimy się odwracać, żeby uzyskać równomierną opaleniznę. Warto rozważyć obracanie ciała o 1/4 obrotu co pół godziny. Zacznij od pleców, a następnie połóż się na prawej stronie, później brzuch i lewa strona.

Ustaw się w bezpośrednio w słońcu

Gdy słońce przesuwa się po niebie, przesuń ręcznik lub fotel tak, aby zawsze znajdować się twarzą do słońca. Jeśli nie chcesz leżeć przez cały dzień, pomyśl o aktywności zakładając na siebie jak najmniej ubrań.

Opalaj się między 10 a 16

Chociaż dermatolodzy zwykle zalecają unikania słońca w godzinach szczytu, tylko w tych godzinach jesteś w stanie szybko się opalić.

Użyj odblaskowego arkusza

Potrzebujesz czegoś, co skupi promienie słoneczne. Technika odblaskowego arkusza to podmuch z przeszłości, ale faktycznie skupi słońce na twojej skórze. Na rynku dostępnych jest kilka produktów odblaskowych, które mogą przyciągnąć promienie słoneczne. Możesz położyć się na odblaskowym ręczniku lub kupić odblaskowy ekran słoneczny. Oprzyj ekran przeciwsłoneczny w talii i przechyl go pod kątem około 45 stopni, przyspieszenie opalania murowane.

Połóż się na wodzie

Woda przyciąga i odbija światło słoneczne, co warto wykorzystać. Pomyśl o pływaniu na materacu lub innej wodnej zabawce, to na pewno pozwoli na szybsze uzyskanie pięknej opalenizny.

Nie zapomnij o pielęgnacji

Po opalaniu nasmaruj swoje ciało balsamem na bazie aloesu lub innym nawilżającym. Po kąpieli słonecznej skóra powinna zostać dobrze nawilżona, by utrzymała piękny brązowy kolor.


Zobacz także

Nuta przyjemności – przepis na pyszną Inkę z mlekiem kokosowym

Tradycyjny stół wielkanocny w nowoczesnym wydaniu

Ciasto drożdżowe ze śliwkami. Wasze przepisy wielkanocne